Teatr świata

W teatrze świata.

Ci, którzy już mnie trochę znają, wiedzą, w jak bardzo różne miejsca zaprowadziło mnie życie.

Nie będę teraz przypominać, gdzie zacząłem. Nie będę teraz opisywać, gdzie byłem później i gdzie jestem teraz. Jak już wspominałem, takie rzeczy opowiadam przy piwie lub herbacie, na które bardzo Was zapraszam!

Nie będę też prorokował, gdzie życie zaprowadzi mnie wkrótce. Po ukończeniu liceum świadomie i samodzielnie buduję siebie, konsekwentnie rozwijając stan, który początkowo był małym, suchym, tanim pustostanem.

I tego Wam też życzę, moi drodzy! Doceńmy naszą przeszłość, doceńmy miłość, jaką otrzymaliśmy od bliskich, i nie wstydźmy się okazywać szacunku tym, którzy weszli na wielkie wzgórze lub bezpiecznie wyjechali z ostrego zakrętu.

Dziś wyszło trochę głęboko i poważne, ale wiedzcie, że uśmiecham się do ekranu. To nasze życie, handle with care!

Na zdrowie

Jest takie powiedzenie: chcesz rozśmieszyć Boga*? Powiedz mu o swoich planach.

I coś w tym jest – część moich planów na najbliższe miesiące będzie musiało chwilę poczekać. Po wizycie u lekarza trafiłem do szpitala, a ze szpitala wróciłem kulejąc, z 12 cm chirurgicznym przecięciem.

W najbliższym czasie „mam się oszczędzać”. Zero koszykówki, treningów i innych przyjemności tego świata. Zobaczymy jak to będzie!

Plusów jest kilka. Największym z nich jest jeszcze większy nacisk na docenianie zdrowia, czego zdążył nauczyć Nas już koronawirus, jednak każda wizyta w przychodni, poradni lub szpitalu utrwala mnie w tym, że jestem szczęściarzem. Ja, moja rodzina, moi przyjaciele.

Jest tyle problemów, które mogą się pojawić. Tyle narządów, które mogą zepsuć. Tyle sytuacji, które mogą potoczyć się inaczej niż bezinwazyjnie. My musimy tylko oszukiwać przeznaczenie.

Pokora, szacunek, zaciśnięte zęby. Pozdrawiam tych, którzy dotrwali! :>

* Bóg, los, fatum – tu może być jakikolwiek podmiot, w który wierzysz.

Winda

Kiedyś dalecy kuzyni zamknęli mnie w małej, brudnej, śmierdzącej windzie na warszawskim Bródnie. Biegali po piętrach i wciskali wszystkie guziki, jednocześnie trzymając drzwi wyjściowe (stare windy mają dwoje drzwi – jedne się rozsuwają, drugie otwierają na zewnątrz) Miałem 5 lat i nie wspominam dobrze tej rodzinnej imprezki. Inna sprawa to fakt, że wracaliśmy z niej w kapciach, bo wszystkim gościom ukradziono buty (stare bloki mają podwójne klatki schodowe – jedne w pionie, a drugie wzdłuż korytarzy, gdzie zdejmowało się buty i nakrycia głowy).

Mam klaustrofobię i bardzo nie lubię jeździć windami, szczególnie tymi gorącymi, szczególnie z innymi ludźmi. Dlatego szczególnie nie lubię wind w godzinach porannych – wind, do których każdy wchodzi; wind, w których każdy mówi; wind, w których wszystkie nasze zmysły atakują nawet najmniejsze szczegóły.

Wtedy przez kilka pięter myślę o Bródnie.

Wieczorami jest lepiej. Windy są puste i zimne. Tak wychodzę z pracy, tak wracam do mieszkania. I takie je szczególnie lubię.

Czasem po prostu trzeba przeczekać kilkanaście pięter, czasem trzeba wrócić w kapciach. Zaraz elegancko usiąde w fotelu i wypiję wodę z sokiem, a oni niech biegają po z piętra na piętro, niech chodzą w nieswoich butach.

Pozdrawiam z mojej windy, Łukasz!

2021

2020 upłynął mi bardzo szybko, głównie pod znakiem pracy. 2021 upłynie mi jeszcze szybciej, głównie pod znakiem powieści, którą skończę i wydam.

To mój jedyny plan. Reszta postanowień – nie stracić niczego, co mam. Niczego, co zostało po 2020.