Jest takie powiedzenie: chcesz rozśmieszyć Boga*? Powiedz mu o swoich planach.
I coś w tym jest – część moich planów na najbliższe miesiące będzie musiało chwilę poczekać. Po wizycie u lekarza trafiłem do szpitala, a ze szpitala wróciłem kulejąc, z 12 cm chirurgicznym przecięciem.
W najbliższym czasie „mam się oszczędzać”. Zero koszykówki, treningów i innych przyjemności tego świata. Zobaczymy jak to będzie!
Plusów jest kilka. Największym z nich jest jeszcze większy nacisk na docenianie zdrowia, czego zdążył nauczyć Nas już koronawirus, jednak każda wizyta w przychodni, poradni lub szpitalu utrwala mnie w tym, że jestem szczęściarzem. Ja, moja rodzina, moi przyjaciele.
Jest tyle problemów, które mogą się pojawić. Tyle narządów, które mogą zepsuć. Tyle sytuacji, które mogą potoczyć się inaczej niż bezinwazyjnie. My musimy tylko oszukiwać przeznaczenie.
Pokora, szacunek, zaciśnięte zęby. Pozdrawiam tych, którzy dotrwali! :>
* Bóg, los, fatum – tu może być jakikolwiek podmiot, w który wierzysz.